Zupa z fasolką i papryką podana z makaronem

Zupa z fasolką i papryką podana z makaronem

Zupa z fasolką i papryką podana z makaronem

Składniki dla 2-3 osób:
2 spore skrzydełka z kurczaka
1/2 puszki fasolki flażoletki
czerwona papryka, u nas po kawałku kolorowych papryk
spora pietruszka
3 małe marchewki
1/4 średniej wielkości selera
kawałek białej części pora
1/2 łyżeczki suszonego lubczyku
kostka warzywna eko
kilka gałązek natki pietruszki
1/2 łyżeczki adżiki, możesz zastąpić inną pikantną pastą lub przyprawą
Garść grubego makaronu
kopiasta łyżka lutenicy
2 łyżki śmietany 30 %- opcjonalnie
rzeżucha lub natka pietruszki albo kolendry

Przygotowanie:
Skrzydełka zalej 3 szklankami wody i gotuj na małym ogniu.
Marchewki, pietruszkę i seler obierz, a pora oczyść.
Gdy skrzydełka zaczną mięknąć dodaj warzywa i gotuj bulion przez około 40 minut.
Natkę pietruszki umyj, zwiąż nitką kuchenną i dodaj do zupy.
Dopraw kostką warzywną i lubczykiem.
Gdy warzywa zaczną mięknąć wyjmij jedną marchewkę i odłóż na bok.
W między czasie umyj i pokrój w sporą kostkę paprykę, bądź papryki kolorowe (ja dodatkowo obrałam ze skóry za pomocą obieraczka).
Fasolkę przełóż na sito i bardzo dokładnie opłucz.
Z gotowego wywaru wyjmij warzywa i skrzydełka.
Do gara wrzuć makaron i paprykę oraz odłożoną marchewkę pokrojoną w plastry.
Gotuj do miękkości i dodaj fasolkę, adżikę i lutenicę.
Pogotuj razem jeszcze chwilkę, dodaj śmietanę (nie jest to konieczne) i rozlewaj na talerze.
Posyp zieleniną. Smacznego :).

Zupa z fasolką i papryką
Zupa z fasolką i papryką

chaczapuri ma moc

Zawsze po zjedzeniu tego typu zupy czuję jak wpływa we mnie energia. Zjadam zazwyczaj niewielkie porcje zup, ale takiej jaką przygotowałam dzisiaj, to najchętniej zjadałabym podwójną porcję. Ponieważ jednak pracuję nad samokontrolą w takich sytuacjach, to pokiwałam sobie przed nosem palcem i udało się :). Poprzestałam na małej porcji. Potem pojechaliśmy do Cieszyna i wpadliśmy na drugie danie do kuchni ormiańskiej no i machanie paluszkiem nie pomogło. Tak się najadłam chaczapuri, że w drodze powrotnej do domu prawie zasnęłam (glukoza nieźle musiała pójść do góry). No i jeszcze na wynos wzięłam ichniejsze ciastko, ale nie powiem co się z nim stało… :). 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *