Sałatka z kaszy kuskus, pomidora i dymki

Sałatka z kaszy kuskus, pomidora i dymki

Sałatka z kaszy kuskus, pomidora i dymki

Składniki dla 2 osób:
1/2 szklanki suchej razowej kaszy kuskus
1 pomidor
2 dymki ze szczypiorkiem
ząbek czosnku
łyżka posiekanej bazylii
sól
płatki chili
1-2 łyżki oliwy extra vergine

Przygotowanie:
Kaszę przygotuj  zgodnie z opisem na opakowaniu i wystudź. Pomidora natnij na krzyż, włóż do miseczki i zalej wrzątkiem, zostaw na około 20 sekund, przełóż do drugiej miseczki z lodowatą wodą lub po prostu solidnie przelej zimną bieżącą wodą. Przy pomocy małego nożyka z ostrym końcem zdejmij skórkę. Pokrój pomidora w niewielką kostkę. Dymkę posiekaj razem ze szczypiorem. Czosnek obierz i przeciśnij przez praskę. Bazylię posiekaj, najlepiej przy pomocy porcelanowego lub plastikowego noża. Kaszę przełóż do miseczki, dodaj pomidora, dymkę, czosnek i bazylię. Dodaj oliwę wymieszaną z solą i płatkami chili, ilość proponuję zgodnie z upodobaniem, ja dodałam łyżkę stołową. Możesz dać więcej. Udekoruj bazylią i podawaj. Smacznego :).

Sałatka z kaszy kuskus
Sałatka z kaszy kuskus

wieczna dieta

Ja to należę do tej kategorii ludzi, którzy ciągle się odchudzają. Nie żebym była otyła, ale zazwyczaj tych kilka kilogramów mam za dużo. I nie będę tu marudzić, że nie wiem jak to się dzieje, bo staram się jeść lekkie dania i małe porcje…i nawet nie tylko staram się, ale tak faktycznie się dzieje. No a waga nic a nic nie reaguje. W końcu ją wyrzucę i będzie światy spokój. Chociaż to nie do końca tak działa, bo najwspanialszym wyznacznikiem jest możliwość założenia spodni bez rozpinania guzika. No powiem Wam, że ja to uwielbiam to uczucie.

Ale miałam pisać o sałatce, ech ja to zawsze zboczę z tematu. No więc sałatka powstała w związku z planem zrzucenia kilku kilo i została przeznaczona na obiad w pracy. W tym tygodniu mam zastępstwa za koleżankę przebywającą obecnie na wczasach w Gąskach, więc siedzę cały dzień w przedszkolu, a jeść coś trzeba. Zabieram dwa posiłki do pracy. Na śniadanie kanapeczkę zrobioną przez mojego Zbyszka, a na obiadek kombinuję coś lekkiego, ale zarazem sycącego…czyli jakaś sałatka zazwyczaj i tak oto powstała ta dzisiejsza. Pierwotnie została wypróbowana na kolację w domku, a że mi smakowała więc na drugi dzień wzięłam ją do pracy, oczywiście zrobioną na świeżo rano :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *