Kurczak teriyaki

Kurczak teriyaki podany z makaronem Udon

Kurczak teriyaki podany z makaronem Udon

Kurczak teriyaki podany z makaronem Udon

Składniki dla 2 osób:
200 g makaronu Udon
1/4 opakowania mrożonych warzyw chińskich z pędami bambusa
1/2 pojedynczego filetu z kurczaka
1/2 sporej cebuli
łyżka jasnego sosu sojowego
olej do smażenia
3 łyżki słodko pikantnego sosu chili
4-5 łyżek posiekanej dymki – zielona część
Marynata:
3 łyżki stołowe teriyaki

Przygotowanie:
Pierś z kurczaka przekrój wzdłuż na 3-4 części, a następnie  pokrój w niewielkie paski. Przełóż do miski i wymieszaj z sosem tariyaki. W woku rozgrzej łyżkę oleju wrzuć mięso i na mocnym ogniu smaż cały czas mieszając do momentu, aż mięso zmieni kolor. Na talerzu rozłóż ręcznik papierowy i przełóż kurczaka. Makaron Udon przygotuj według przepisu na opakowaniu. Cebulę grubo pokrój. Do woka dodaj kolejną łyżkę oliwy, wrzuć cebulę i mrożone warzywa. Dodaj sos sojowy oraz słodko pikantny sos chili. Smaż kilka minut, dodaj trochę wody, przykryj woka i duś 2-3 minuty. Po tym czasie dodaj makron i kurczaka. Wymieszaj i podgrzewaj przez chwilę. Rozłóż na talerze i posyp posiekaną dymką. Smacznego :).

Kurczak teriyaki
Kurczak teriyaki

To pomysł na kolejne pyszne danie w stylu chińskim. Łapię się na tym, że kuchnia azjatycka jest mi coraz bliższa i że czuję ją coraz bardziej. Podobnie jak i kuchnia południowej Europy. Nie martwi mnie to ani troszkę, ponieważ są to zdrowe, pyszne i często lekkie dania. 

restauracja orientalna

Pamiętam zabraliśmy kiedyś naszą trójeczkę tyskich wnuków do chińskiej restauracji. Nina i Leon wybrali makaron z krewetkami, a Tomaszek makaron z warzywami. No ok. ich wybór :). Nina po skosztowaniu stwierdziła, że jej nie smakuje makaron (był to makaron z fasoli mung), Leonek również nie zjadał, bo mu nie smakowało, dopiero jak mu dałam słodko kwaśny sos chili, to coś tam podziobał, aczkolwiek niewiele. Tomasz zjadł jako jedyny jakąś 1/3 porcji.

W pewnym momencie podchodzi do nas kelnerka i podaje Nince i Leonkowi po porcji frytek. Mile zaskoczona mówię do Zbyszka, że porządna knajpa, dbają żeby nikt nie wyszedł głodny, i że to bardzo miło, iż pani zauważyła że maluchy nic nie zjadły. No cóż nie ukrywam rozczarowania, gdy okazało się, że pani przez pomyłkę podała frytki do naszego stolika, bo zamówienie było przeznaczone dla kogoś innego. Mało tego, jak się okazało Zbyszek musiał zapłacić za te frytki. No cóż oni się nie wzbogacili na tych dwóch porcjach frytek, a nas stracili jako klientów, bo my już tam nie wrócimy :). 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *