grzyby shimeji z miso

Grzyby shimeji z miso, bakłażanem i makaronem

Grzyby shimeji z miso, bakłażanem i makaronem

Grzyby shimeji z miso, bakłażanem i makaronem

Składniki dla 2 osób:
150 g grzybów shimeji białych lub brązowych
½ małego bakłażana
200 g makaronu azjatyckiego
łyżka pasty miso
średnia szalotka
papryczka chilii
2 łyżki oleju ryżowego
łyżeczka prażonego sezamu
olej sezamowy do smaku – opcjonalnie lub sos teriyaki
łyżka posiekanego szczypiorku

Przygotowanie:
Bakłażana umyj pod bieżącą wodą, pokrój w plastry centymetrowej grubości.
Każdy posyp solą i odstaw na 10 -15 minut.
Po tym czasie wytrzyj kropelki i sól za pomocą ręcznika papierowego.
Pokrój na niewielkie kawałki.
Szalotkę obierz i pokrój w duże kawałki.
Papryczkę chilii pokrój w plasterki.
Przygotuj makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Na woku rozgrzej olej ryżowy i wrzuć grzyby, przesmażaj na dużym ogniu, aż się lekko zezłocą.
Dodaj cebulę i papryczkę chilii.
Smaż, aż cebula trochę zmięknie.
Dodaj bakłażana i pastę miso, zalej 1/3 szklanki wody i duś razem chwilę, aż połowa wody odparuje, często mieszaj żeby pasta miso się dobrze rozpuściła.
Przełóż makaron do woka i dokładnie wymieszaj z sosem.
Na talerzu posyp prażonymi ziarnami sezamu i szczypiorkiem.
Możesz również wzmocnić smak dodając kilka kropli oleju z prażonego sezamu lub sosu teriyaki. Smacznego :).

 grzyby shimeji z miso
grzyby shimeji z miso

shimeji

Grzyby shimeji spotkałam w polskim sklepie po raz pierwszy jakieś pól roku temu. Wyglądały tak uroczo, że oczywiście nie oparłam się (bo zresztą i po co :D) i oczywiście kupiłam. Jako, że nie znaliśmy ich, to oczywiście pierwsze co zrobiliśmy po powrocie do domu, to odpaliliśmy kompa i wezwali do pomocy profesora google, który jest niezawodny. Tym razem oczywiście też spisał się na medal i powiedział nam o tych maleńkich grzybach wszystko co chcieliśmy wiedzieć. Teraz należało jeszcze znaleźć właściwy przepis co z tych grzybów można wyczarować. Miał to być taki przepis, w którym przyprawy nie zdominują całkowicie smaku grzybów, no bo przecież musieliśmy poznać ich smak. Przepis znaleźliśmy na angielskiej stronie, ale nie pamiętam dokładnie jaki był. Od tamtej pory od czasu do czasu je przyrządzamy :).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *