Tagliatelle z fasolką szparagową

Tagliatelle z fasolką szparagową i serem pleśniowym

Tagliatelle z fasolką szparagową i serem pleśniowym

Tagliatelle z fasolką szparagową i serem pleśniowym

Składniki dla 4 osób:
300 g makaronu tagliatelle
400 g żółtej fasolki szparagowej
100 ml śmietanki kremowej
50 g sera blue (pleśniowego)
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki cukru
średnia czerwona cebula
3 łyżki drobno posiekanego kopru
kilka gałązek bazylii
łyżeczka masła
1/4 kostki warzywnej

Przygotowanie:
Fasolkę ugotuj w wodzie z dodatkiem soli i cukru. 
Cebulę obierz i pokrój w kosteczkę. Zeszklij w garnku o grubym dnie na rozgrzanym masełku. 
Dodaj kostkę warzywną, serek pleśniowy, koperek oraz śmietanę. 
Ugotowaną fasolkę przekładaj łyżką cedzakową do sosu.
Do wody po gotowaniu fasolki wrzuć makaron i gotuj al dente. Gotowy przecedź na sicie lub durszlaku i dodaj do sosu.
Całość dokładnie wymieszaj. Gorące danie rozkładaj na talerze i udekoruj sporą ilością bazylii. Smacznego 🙂

Tagliatelle z fasolką szparagową
Tagliatelle z fasolką szparagową

Biwak

To nasze ostatnie danie przygotowane na wczasach dla naszych dziewczyn, jutro rano wyjeżdżają. Jadą na biwak pod namioty w okolice Augustowa. Ale będą miały frajdę nasze małe gwiazdeczki. Pogoda ma być fajna, więc na pewno nie będą chciały wyjść z jeziora. Dla Olgi to będzie pierwszy biwak,nie spała jeszcze pod namiotem, ale jestem pewna że spodoba jej się bardzo. To dzielna mała trzylatka. Fajne jest również to, że będą tak blisko z naturą. Tam gdzie pojadą praktycznie nie ma cywilizacji, jedynymi udogodnieniami jest dostęp do prądu i ubikacja. Pryszniców nie ma, kąpiel możliwa wyłącznie w jeziorze. Ja to już chyba za stara  jestem na takie zabawy. Namiot to jeszcze ok, ale brak łazienki to dla mnie trochę za duży dyskomfort :). 

Wracając jednak do dzisiejszego obiadu, to powstał on po prostu z tego co było w domu. Fasolkę kupiłam w dniu przyjazdu dziewczyn, ponieważ wiedziałam że dziewczynki lubią. Początkowo myślałam, żeby zrobić z niej zupkę, ale Ania napomknęła iż ulubioną zupą Martusi jest ogórkowa, więc postanowiłam ją zrobić. W taki oto sposób fasolka została, a nie mogłam pozwolić by przywiędła zwłaszcza, że kupiłam ją świeżutką na iławskim targu :). 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *