Gołąbki zawijane w kiszone liście kapusty

Gołąbki zawijane w kiszone liście kapusty 

Gołąbki zawijane w kiszone liście kapusty faszerowane kaszą

Składniki na 7 gołąbków
opakowanie liści kiszonej, surowej kapusty (8 sztuk)
150 gram suchej, białej kaszy gryczanej
450 g mięsa z udźca indyka
surowe jajko
„jarzynka” 2-3 szczypty
płaska łyżeczka słodkiej papryki w proszku
łyżeczka suszonego majeranku
łyżka stołowa sosu teriyaki (opcjonalnie). My dodaliśmy głownie po to by lepiej spoić składniki. Można dodać zamiast teriyaki sos sojowy lub magi w płynie.
pieprz czarny
sól
1/2 litra bulionu

Przygotowanie:
Kiszone liście kapusty przełóż na durszlak, porozdzielaj ostrożnie, opłukaj i dokładnie osącz.
Mięso z udźca pokrój na mniejsze kawałki i zmiel na grubszych oczkach.
Kaszę ugotuj al dente zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Przełóż mięso i kaszę do sporej miski.
Wbij jajko, dodaj „jarzynkę”, paprykę, majeranek oraz w razie potrzeby sos teriyaki lub sojowy.
Dodaj dużą szczyptę pieprzu i ewentualnie sól.
Dno dużego garnka wyłóż liściem kapusty.
Rozkładaj na desce do krojenia po jednym liściu i nakładaj po dwie łyżki farszu.
Uformuj z nich ładny wałeczek i zawijaj w liście.
Czynność powtarzaj do skończenia składników.
Zawinięte gołąbki przełóż do garnka i ciasno układaj.
Zalej bulionem i gotuj, aż kapusta całkiem zmięknie, u nas trwało to aż 2 godziny.
Podawaj z ulubionym sosem, lub podsmażone na masełku. Smacznego :).

Gołąbki zawijane w kiszone liście kapusty
Gołąbki zawijane w kiszone liście kapusty

Ja i gołąbki

Tak naprawdę, to na gołąbki byłam obrażona przez prawie 30 lat. Nie żebym ich nie lubiła, bo lubię i to nawet bardzo. Po prostu ich nie robiłam. A tak się zadziało z bardzo prostej przyczyny. Otóż stawiając swoje pierwsze kroki w kuchni postanowiłam stworzyć właśnie takie danie. Wtedy nie było jeszcze internetu, a moja mama daleko, toteż po wskazówki za bardzo nie miałam się gdzie zwrócić. Ponieważ było we mnie mnóstwo zapału, więc zabrałam się do pracy. Smak farszu udało mi się uzyskać fajny, ale już z zawijaniem było troszkę gorzej, w końcu jakoś je tam poskręcałam. No to do gara je powsadzałam i dusiłam. Nie pamiętam już dokładnie jak to się stało, ale się porozlatywały, popękały i tak bardzo się na nie obraziłam, że jak miałam ochotę zjeść, to szłam do restauracji albo kupowałam gotowe. No i dopiero dzisiaj gdy po raz pierwszy zobaczyłam kiszone liście kapusty na gołąbki, to postanowiłam już im wybaczyć i dać jeszcze jedną szansę :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *